Nie każda lekcja historii odbywa się w szkolnej ławce. Nie każda opowieść o bohaterach zaczyna się od otwarcia podręcznika. Czasem wystarczy spacer cmentarną alejką, zapalony znicz i spotkanie z człowiekiem, który nosi historię we własnym sercu.
Jak co roku uczniowie Zespołu Szkół im. Powstańców Wielkopolskich w Baranowie wyruszyli na kępiński cmentarz, aby w ramach akcji „Światełko pamięci z biało-czerwoną kokardą” zapalić znicze na mogiłach bohaterów zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego.
Tegoroczny spacer miał jednak szczególny charakter. Towarzyszyła nam pani Zofia Wiśna, córka powstańca wielkopolskiego Ignacego Szkopa. Jej wspomnienia sprawiły, że historia przestała być zbiorem dat i nazwisk, a stała się opowieścią o prawdziwych ludziach, ich rodzinach, marzeniach i losach. Pani Zofia opowiedziała nam o swoim ojcu, a także o synu Dariuszu Wiśnym, poecie, którego przed laty uczył obecny dyrektor naszej szkoły, pan Sławomir Nowicki.
Za każdym nazwiskiem kryje się historia
Wędrując cmentarnymi alejkami, zatrzymywaliśmy się przy kolejnych mogiłach. Każda z nich przywoływała wspomnienia i uświadamiała nam, jak niezwykle blisko jesteśmy ludzi, którzy ponad sto lat temu walczyli o wolność Wielkopolski.
Przy grobie Władysława Domagały wspominaliśmy jego wnuczkę, panią Marię Fikus, która towarzyszy naszej szkolnej społeczności od chwili nadania szkole imienia Powstańców Wielkopolskich.
Postać powstańca Rocha Posmyka przywołała z kolei ciepłe wspomnienie naszej byłej pielęgniarki szkolnej, pani Barbary Marszałek, którą przypominał swoim wyglądem.
Nie zabrakło również opowieści o Ignacym Pawłowskim. Starsi mieszkańcy pamiętali go jako człowieka, który z laseczką czekał na dzieci idące do szkoły. Mali przechodnie z radością przeskakiwali przez jego laskę. Niby drobny obrazek z codzienności, a jak wiele w nim ciepła! Bo powstańcy byli nie tylko bohaterami wielkiej historii. Byli także naszymi sąsiadami, dziadkami, znajomymi – ludźmi, którzy żyli pośród nas.
Historie, które nie mogą odejść razem ze świadkami
Szczególne miejsce w pielęgnowaniu pamięci zajmują rodziny powstańców.
Pani Krystyna Grygier, córka powstańca wielkopolskiego, zaprosiła kiedyś do swojego mieszkania nauczycieli naszej szkoły – panią Sylwię Prygiel i pana Jacka Klytę – aby podzielić się wspomnieniami o ojcu. Z tego niezwykłego spotkania narodził się film przygotowany przez pana Jacka Klytę. Dzięki niemu rodzinna opowieść została ocalona od zapomnienia.
Zawsze możemy również liczyć na obecność wnuków powstańca wielkopolskiego Jana Baraniaka, którzy podtrzymują więź z naszą szkolną społecznością.
Podczas spaceru zapaliliśmy także znicz na mogile Michała Piotrowskiego. Pamięć o tym powstańcu troskliwie pielęgnuje jego prawnuk, pan Robert Tarnawski.
To właśnie takie spotkania pokazują, że historia nie kończy się wraz z odejściem jej bohaterów. Żyje dalej w rodzinnych wspomnieniach, fotografiach, opowieściach i kolejnych pokoleniach.
Sensacyjne odkrycie w klasie IV b! Mamy kolejnego potomka powstańców!
Od lat zachęcamy naszych uczniów, aby stawali się rodzinnymi detektywami i poszukiwali wśród swoich przodków uczestników Powstania Wielkopolskiego. Okazuje się bowiem, że czasami wielka historia ukrywa się znacznie bliżej, niż przypuszczamy – w domowych archiwach, starych dokumentach i opowieściach przekazywanych przy rodzinnym stole.
Z ogromną radością informujemy, że takiego odkrycia dokonał Kajetan Wolko, uczeń klasy IV b!
Wspólnie z rodziną ustalił, że jego dwaj przodkowie – praprawuj Józef Semba oraz prapradziadek Feliks Semba – byli powstańcami wielkopolskimi!
Co więcej, Józef Semba przyłączył się do oddziału ostrzeszowskiego dowodzonego przez Thiela z Doruchowa.
Kajetan ma więc powody do dumy! Odkrył, że historia zwycięskiego zrywu niepodległościowego jest również historią jego własnej rodziny.
Witamy Kajetana w naszej wielkiej rodzinie powstańczej! Kto wie, może jego odkrycie zachęci kolejnych uczniów do poszukiwań? Być może w niejednym domu czeka jeszcze nieodkryta opowieść o bohaterze sprzed ponad stu lat.
Pamięć nie potrzebuje wielkich pomników. Potrzebuje ludzi.
Tegoroczne „Światełko pamięci z biało-czerwoną kokardą” było czymś więcej niż tradycyjnym wyjściem na cmentarz. Stało się spotkaniem pokoleń, żywą lekcją historii i dowodem na to, że patron naszej szkoły nie jest jedynie nazwą widniejącą na szkolnym sztandarze.
Powstańcy Wielkopolscy wciąż są obecni wśród nas – we wspomnieniach ich dzieci, wnuków i prawnuków, w rodzinnych historiach naszych uczniów, w szkolnych inicjatywach i w płomieniach zniczy zapalanych na ich mogiłach.
Bo patriotyzm nie zawsze wymaga wielkich słów. Czasem wystarczy pamiętać nazwisko, wysłuchać wspomnienia, odnaleźć rodzinną fotografię albo zapalić małe światełko z biało-czerwoną kokardą.
I właśnie dlatego będziemy wracać na kępiński cmentarz. Nie tylko po to, by wspominać przeszłość, ale przede wszystkim po to, by przekazywać ją dalej.
Pamiętamy!